Dieta,  Podróże,  Produkty,  Zdrowie

Pokochać oliwki.

I oszalałam

Jak już wiecie uwielbiam bazary i targowiska, a szczególnie kupowanie na nich świeżych warzyw i owoców. Tego co mnie dzisiaj spotkało jednak się nie spodziewałam. Pomimo wyjazdu na wakacje nie mogłam się oprzeć i nie udać na działający tutaj, w Le Plesiss Robinson, targ. Tym bardziej, że miałam plan na pyszny, zdrowy lunch i porywającą zmysły kolację  😉  Nie dałoby się go zrealizować bez warzywno-owocowych zakupów.

Targ w Le Plesiss Robinson

Kiedy weszłam do  pomalowanej na jasny zielony kolor hali, uwiodły mnie nie tylko niezliczone ilości sałat, różnorakie rodzaje pomidorów czy góry orzechów, oliwek i suszonych pomidorów, ale również dobiegające zewsząd głosy handlarzy nawołujących do swoich stoisk. Doprawdy trudno było mi się skupić na zakupie jedynie tego co naprawdę było niezbędne do przygotowania potraw. Ilość kolorów i smaków, a przede wszystkim chęć dotknięcia, posmakowania i posiadania tych wszystkich cudowności w swojej spiżarni ujmowała i rozkojarzała.

Ale dobrze, skupmy się, na początek sałatka owocowo-orzechowa. Wielkie stoisko. Wybrałam grejpfuty, pomarańcze i jabłka. Wdałam się w dyskusję ze sprzedawcą by na koniec zrozumieć, że nie mówi po angielsku  🙂   Bardzo mnie to rozbawiło.  Przy następnym stoisku z niezliczoną ilością rodzajów orzechów uprzedziłam, że po francusku potrafię się jedynie przedstawić.   🙂  Jak się potem okazało za każdym razem wywoływało to zabawne sytuacje.  Ale udało się! Od słowa do słowa,  orzechy nerkowca są! Teraz kolacja. Brakowało mi oliwek oraz suszonych pomidorów. A zatem, kolejne stoisko.

Pokochałam oliwki

I tutaj dokonała się moja zmiana. Oczywiście na informację, że nie znam francuskiego, dwójka sprzedawców popatrzyła na siebie i nagle jednocześnie zawołali kolegę z drugiego końca stoiska. Ten  miał władać angielskim. Piszę, że miał, ponieważ 30 gram przepysznych, jak się potem okazało, suszonych pomidorów ostatecznie udało mi się kupić na migi  🙂  Ich smak doprawdy różni się od smaku tych, które zazwyczaj kupujemy w słoikach. Są pyszne.

Przy próbie zakupu ostatniego składnika, nauczona doświadczeniem, po prostu wskazałam na czarne oliwki.  I tutaj uwaga, przecież ja nie cierpię oliwek!!! Oliwki są fe, ble i co tam jeszcze, biorąc oczywiście pod uwagę moje osobiste odczucia smakowe i nie zważając na wartości odżywcze. Były mi po prostu niezbędne do dania na kolację. No to dzisiaj, w tamtej chwili, wszystko się zmieniło. Nie bacząc na językowe bariery, sprzedawca poczęstował mnie oliwką, którą chciałam kupić – grecką. Następnie jedną francuską i kolejną francuską. Aż ostatecznie zapytał o wybór. Ku uciesze handlarza, padło na czarne francuskie. Kochani, oliwki nie tylko różnią się kolorami, one także różnie smakują? Oliwki MI naprawdę smakują !!!  Doprawdy nie rozumiem jak to się stało, że wcześniej, po kilku “niesmacznych” degustacjach nie odważyłam się na dalsze ich smakowanie i porównywanie. Dzisiaj wiem, że oliwki mogą być super.   🙂

Szczęśliwa

Wyszłam stamtąd czując się przeszczęśliwa. Zakochana po uszy przyjechałam tutaj by spędzać cudny czas razem z BS. Po kolejnej lekcji, że w życiu, mimo wcześniejszych uprzedzeń, warto nieustannie smakować, wróciłam do hotelowego apartamentu z torbami pełnymi owoców i sałat. Urzeczona ciepłem i sympatią ludzi francuskiego Robinson. I …? zabrałam się do dzieła  🙂

Smacznego!

 

Dziękuję Ci bardzo, że poświęciłaś czas na przeczytanie tego wpisu. 

Mam nadzieję, że okazał się on przydatny i przyniósł Ci potrzebną wiedzę oraz cenne wskazówki. 

A może był przyczyną refleksji lub chwili relaksu?

 

 

 

Shopping cart

Subtotal
Shipping and discount codes are added at checkout.
Checkout